IMOtv

Obraz zamiast słów

Zbliża się transferowa rewolucja! Rolę piłkarskich agentów ograniczy rynek… on-line

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Jeśli zastanawiacie się, który z agentów piłkarskich o najgłośniejszych nazwiskach – Jorge Mendes, Pini Zahavi, Mino Raiola, czy może Pere Gurardiola – przeprowadził najwięcej transakcji w ostatnich czterech okienkach to… możecie sobie darować. Żadna z tych odpowiedzi nie jest prawidłowa.

Na globalnym futbolowym mercato pojawiła się bowiem platforma internetowa, która… eliminuje udział pośredników w negocjacjach między klubami. Została nazwana TransferRoom.  I to za jej pośrednictwem – choć zaczynała w Londynie jako niewielki start-up – przez niespełna dwa lata dokonano już ponad ćwierć tysiąca transakcji!

TransferRoom pomaga obniżyć koszty

Śmiało można więc stawiać tezę, że międzynarodowy rynek transferowy znalazł się u progu rewolucji. Od dyrektorów sportowych klubów, które wykupiły dostęp do tego rynku on-line można usłyszeć, że panel stworzony przez Duńczyka Jonasa Ankersena jest nie tylko niezwykle potrzebny. Gdyż przede wszystkim jest …spóźniony.

Zmniejsza bowiem rolę pośredników, co przekłada się na redukcję stopnia komplikacji w negocjacjach. Umożliwia bowiem klubom szybką wymianę informacji na temat dostępności zawodników i ich wymagań rekrutacyjnych. Zatem przyspiesza rozmowy. A przede wszystkim – powinien przyczynić się do obniżenia wysokości horrendalnych prowizji dla futbolowych agentów.

TransferRoom pomaga obniżyć koszty i łączyć się bezpośrednio z innymi klubami. Upraszcza procesy, ponieważ zapewnia przejrzystość, a tym samym oszczędza nam czas – tak na internetowej stronie projektu innowacyjne rozwiązanie komplementuje Monchi. A zatem stawiany za wzór w swej branży na całym świecie nowy-stary dyrektor Sevilla FC.

Cała rodzina Ankersenów to innowatorzy

Twórca TransferRoomu profesjonalny futbol zna od podszewki. Tajniki poznał dzięki bratu, Rasmusowi Ankersenowi, który doświadczenie zdobywał w Championship (jako dyrektor sportowy Brentfordu) oraz w duńskiej ekstraklasie (w roli prezesa klubu Midtjylland). I zasłynął z rewolucyjnego podejścia do transferów. Wzorowanego na baseballowym Moneyball, polegającym na wyszukiwaniu niedocenionych zawodników w oparciu o zaawansowaną komputerową analizę meczowych statystyk.

Jonas poszedł jeszcze dalej. Postanowił bowiem skrócić dystans między decyzyjnymi osobami w klubach. I wprowadzić przejrzyste procedury konieczne do wyszukania piłkarzy o interesujących dany zespół parametrach. Ewentualnie – do sprzedaży graczy o konkretnej charakterystyce.

Drugi z Ankersenów, ten od TransferRoomu, chętnie opowiada o podstawach i zasadach działania platformy (na wywiad z Duńczykiem zapraszamy na IMOsports.pl już dziś), która uprościła transferowe kontakty między klubami. A także o okolicznościach, które zainspirowały go do wywołania technologicznej rewolucji. Natomiast niechętnie mówi o szczegółach związanych z kontrahentami. Nawet jeśli miałoby to służyć promocji stworzonego przez niego panelu – zasłania się tajemnicą handlową. To jednak nie oznacza, że konkretne informacje o klientach panelu są w ogóle niedostępne.

Subskrypcje od Manchesteru City po Fluminense

Wśród subskrybentów TransferRoomu – których jest już ponad pół tysiąca na całym świecie – są (oczywiście między innymi) angielskie Manchester City, Everton, Watford, Newcastle, Southampton, Wolverhampton, Leeds United, czy Brighton. Z wielkich światowych lig, na ten nowoczesny sposób działania na rynku zdecydowały się takie marki jak włoskie Juventus oraz Roma, hiszpańskie Sevilla i Celta Vigo, niemiecki Wolfsburg, francuskie OGC Nice czy brazylijskie Fluminense.

Do grona klubów o innowacyjnym podejściu należą również (oczywiście między innymi) belgijski Anderlecht, szkocki Hibernian, szwajcarski Grasshoppers Zurich, duńskie Brondby i (jakże by inaczej) Midtjylland, chorwacki Osijek, szwedzkie Lillestrom i Hammarby, czy norweski Stabaek. Warto przy dodać, że wykupując dostęp do platformy, abonenci zyskują także możliwość udziału w ekskluzywnych konferencjach edukacyjnych. Organizowanych nawet 3 razy do roku.

Wedle statystyk TR, w każdego dnia w szczycie okna transferowego, na platformę loguje się co najmniej 150 klubów. A bywa, że i ponad 200. Obecnie na internetowej stronie TransferRoomu widnieje komunikat, że w systemie dostępnych (jak należy rozumieć: wystawionych na sprzedaż/wypożyczenie) jest 1750 piłkarzy. Z kolei kluby opublikowały w tym momencie 727 ogłoszeń z zapotrzebowaniem na zawodników na konkretną pozycję. Możliwości wzmocnienia bądź uzupełniania składu wydają się zatem duże.

Legia była wśród pionierów

Jak się okazuje, chętnych na usługi oferowane przez lidera transferowych innowacji nie zabrakło także w Polsce. Kto konkretnie z nich korzysta? Otóż prekursorem okazała się Legia Warszawa, która przeprowadziła jedną z pierwszych transakcji na platformie (w każdym razie z udziałem klubu nie-angielskiego). Oddając Hildeberto do Northamptonu.

 Na tym stołeczny klub nie poprzestał. A potem dołączyli inni. Szczególnie aktywna była Miedź Legnica, który dzięki platformie TransferRoom szybko przeprowadziła 3 transakcje. Tą drogą na Dolny Śląsk trafił między innymi Juan Camara z Barcelony B (co wskazuje także na obecność Katalończyków wśród subskrybentów). Chętnie z tego rozwiązania korzysta również Jagiellonia Białystok. Dzięki panelowi Ankersena na Podlesie z Darmstadt trafił Roman Bezjak. A w przeciwnym kierunku – konkretnie do Osijeku – wytransferowany został Guti.

Pogoń z finansowym rekordem

Na uwagę zasługuje z pewnością także transakcja na linii Manchester City – Raków Częstochowa, której przedmiotem była karta Nigeryjczyka Chidiebere Nwakali. Wszystkich przebiła jednak Pogoń Szczecin nawiązując na platformie kontakt z Belgami, który skutkował rekordowym dla Portowców transferem Jakuba Piotrowskiego do KRC Genk. Opiewającym – przy ówczesnym przeliczniku na PLN – na ponad 8,5 miliona złotych.

 Ankersen nie chce jednak wyróżniać nikogo indywidulnie. – Polskie kluby należą do najnowocześniejszych. I chyba najszybciej dostosowały się do korzystania z internetowego rynku, który otworzył TransferRoom. Ich aktywność i entuzjazm w korzystaniu z platformy objawił się tym, że były w stanie przeprowadzić już ponad 15 transferów. Co jest świetnym wynikiem – powiedział IMOsports.pl (cały wywiad już dziś na naszym portalu).

I dodał: – Trudno jest wskazać waszego lidera na tym polu. Bo wszyscy konsekwentnie używają platformy. I monitorując informacje, którymi dzielą się inne kluby, są odważne w poczynaniach.

Oszczędności dalece przewyższają cenę inwestycji

W sumie, jak ustalił IMOsports, ponad połowa klubów PKO Ekstraklasy korzysta z TransferRoomu. Oprócz wspomnianych wyżej zespołów, z całą pewnością także Lechia Gdańsk i Lech Poznań. Zaś w 1. lidze – poza Miedzią także drugi tegoroczny spadkowicz, czyli Zagłębie Sosnowiec.

W zależności od zakresu różnorodnych funkcji na platformie, opłata w Polsce za miesięczny abonament waha się między czterysta a tysiąc funtów. Czyli od około dwóch do pięciu tysięcy złotych Dla porównania – w Anglii średni czynsz wynosi 1000£. Zatem dla zespołów Premier League jest o wiele wyższy. Idące za tym oszczędności dla klubów wielokrotnie przewyższają jednak taką inwestycję. I to już przy jednym, nawet relatywnie niskim transferze.

A że w dzisiejszym świecie szybki dostęp do rzetelnych informacji często bywa wręcz bezcenny, trudno się dziwić, że grono abonentów TR systematyczne się powiększa. Na tyle szybko, że można prognozować, iż w nieodległej przyszłości to nowatorskie rozwiązanie ma szansę stać się narzędziem codziennego użytku. Prawdopodobnie w większości zawodowych lig na świecie.

Droga Użytkowniczko, Drogi Użytkowniku,

PRZEJDŹ DO SERWISU